poniedziałek, 4 sierpnia 2014

SMITH ROCK, CRATER LAKE, REDWOOD

W sobotę wybrałam się na wycieczkę objazdową po Oregonie i do północnej Kalifornii. Było nas w sumie 10 osób, ale dwa samochody, więc trochę się mijaliśmy. Mnie przypadło w udziale podróżowanie z dwoma Chinkami (po tym weekendzie prawię mówię po chińsku, bo ciągle nawijały) i Turczynką (o której nie będę się rozpisywać, ale tak mało zorganizowanej, zaangażowanej i rozwiniętej osoby dawno nie widziałam). No, ale do rzeczy. Pierwszym punktem na naszej trasie był Smith Rock (3 godz. jazy z Portland), który jest takim jakby kanionem, "zrobionym" z bazaltu i tufu wulkanicznego i wygląda przepięknie. Smith Rock wchodzi w skład całego Parku Narodowego, gdzie można przyjechać pod namiot, wspinać się (z tego najbardziej słynie to miejsce, podobno bardzo popularne na całym świecie), itp. (do poczytania: http://en.wikipedia.org/wiki/Smith_Rock_State_Park). Tam byłyśmy tylko zrobić zdjęcia i dalej w 3-godzinną drogę do Crater Lake (http://pl.wikipedia.org/wiki/Jezioro_Kraterowe). Jest to drugie najgłębsze jezioro w Stanach i 9. na świecie. Nie ma natomiast czystszego jeziora nigdzie, ponieważ powstało ono w wulkanie (na dnie są też inne, mniejsze wulkany), więc jest odcięte od jakichkolwiek akwenów wodnych i dodatkowo żyjące tam stworzenia zjadają wszystkie roślinki i zanieczyszczenia, takim więc sposobem jest bardzo czysto. Zastanawiało nas, jak znalazły się tam ryby, bo przecież nie spadły z nieba. Okazało się, że jakiś pan w XIX wieku postanowił przynieść je na plecach i wrzucić je do jeziora. Szedł tam cztery dni i dotarł tylko z 36 (chyba). Pogoda nas trochę zawiodła, bo była lekka mgła i nie dało się zobaczyć błękitu wody. Dalej 3 godziny jazdy i mój ulubiony przystanek Redwood (http://pl.wikipedia.org/wiki/Park_Narodowy_Redwood), czyli sekwoooooooooooje, o których zawsze marzyłam!! Pamiętam książki od geografii i zdjęcia tych drzew i zawsze chciałam takie mieć i oto jest!!! Tego miejsca nie da się opisać. Drzewa ogromne, ale do tego przepiękne kolory w całym lesie. My byłyśmy tylko niedaleko Oregonu, ale cały kompleks parków, które nazywają się Redwood National and State Parks (w sklad wchodzą Redwood Park, Del Norte Coast, Jedediah Smith i Prairie Creek Redwoods State Parks) ciągnie się aż do San Francisco. Tam też spałyśmy pod namiotami (Turczynka w samochodzie, bo oczywiście się zdziwiła, że w namiotach śpimy). I muszę przyznać, że nigdy tak mi się dobrze nie spało w namiocie. Nie było ani zimno, ani gorąco, a miałam tylko koc i może w tym tkwi sekret:). Po pooglądaniu drzew udałyśmy się nad ocean,  który bardzo przypominał wybrzeże w Oregonie (czyt. chmury, wiatr i zimno). Poszukałyśmy trochę muszelek, ślimaków i ukwiałów. I do Portland, 7 godzin (muszę dumnie przyznać sama prowadziłam:)).

Smith Rock:









Crater Lake:















Redwood:






























Crescent City, Kalifornia: